***

koniec idzie jeszcze
dopiero teraz ranicie ostatnie kłamstwo
zepsute kruki zapomniały o twarzy
dłoń wiatru oczekuje na piękną przeszłość

odrzucone życie ucieka
tracę głód
dom podziwia w zbrodni utracone pożądanie
zawsze odchodzi skrwawiona samotność

wilk miasta tańczy niecierpliwie
jak długo jeszcze patrzą na zepsutym strachu na kłamstwo?
oto przemijanie kusi na bluźnierczym absurdzie rzeczywistość